PRAWO NOWYCH TECHNOLOGII · PODATKI
Kiedy algorytm przejmuje zadania człowieka, znika pensja — a wraz z nią podatek dochodowy i składki. Państwo to zauważy. Pytanie nie brzmi „czy”, lecz „jak” zareaguje fiskus. I czy Twój agent AI w ogóle łapie się na ulgę na robotyzację.
W skrócie
„Podatku od robotów” w Polsce nie ma. W 2017 r. Parlament Europejski rozważał możliwość opodatkowania pracy wykonywanej przez roboty, ale ostatecznie nie poparł wprowadzenia podatku od robotów w proponowanej formule. Według dostępnych na dzień publikacji informacji Ministerstwo Finansów nie prowadzi prac nad wprowadzeniem odrębnego podatku od robotów. Debata wróciła jednak wraz z agentami AI.
AI zastępujące pracownika jest „tańsze” podatkowo — sam agent AI nie jest pracownikiem i jego działanie nie powoduje powstania obowiązku opłacania składek ZUS od jego wynagrodzenia. To realnie uszczupla bazę, z której finansowany jest system ubezpieczeń społecznych.
Ulga na robotyzację (art. 38eb CIT) najpewniej NIE obejmuje agenta AI. Samodzielny agent AI będący oprogramowaniem co do zasady nie spełnia ustawowej definicji robota przemysłowego. Inaczej może być w przypadku oprogramowania stanowiącego element systemu wykorzystywanego przez kwalifikującego się robota przemysłowego. Sam software agentowy się w niej nie mieści, a ulga i tak wygasa z końcem 2026 r.
Za czynności agenta w firmie odpowiada przedsiębiorca. Art. 430 k.c. (odpowiedzialność za podwładnego) nie pasuje wprost do programu, więc podstawą bywają inne reżimy — a ryzyko warto rozłożyć umową.
Wyobraźmy sobie dwóch „pracowników” wykonujących identyczne zadanie: analizę dokumentów, obsługę zgłoszeń, przygotowanie zestawień. Pierwszy to człowiek na etacie — jego wynagrodzenie jest obłożone podatkiem dochodowym i składkami na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne. Drugi to agent AI — działa całą dobę, nie choruje, nie bierze urlopu i nie generuje ani złotówki dla ZUS.
Z perspektywy przedsiębiorcy różnica jest kusząca. Z perspektywy finansów publicznych — niepokojąca. Cały polski system ubezpieczeń społecznych opiera się na założeniu, które przez sto lat było oczywiste: że pracę wykonują ludzie, a od ich wynagrodzeń odprowadza się daniny. Agent AI to założenie po cichu podważa. I to jest punkt, w którym prawo podatkowe spotyka się z technologią, o której jeszcze pięć lat temu nikt na poważnie nie rozmawiał.
Idea nie jest nowa. Najgłośniej wypowiedział ją Bill Gates, który w 2017 r. argumentował prosto: jeśli pracownik fabryki wart „50 tysięcy dolarów” płaci podatek dochodowy i składki, to gdy tę samą pracę przejmie robot, robot powinien być opodatkowany na podobnym poziomie. Płatnikiem byłoby oczywiście przedsiębiorstwo, nie maszyna. Środki miałyby finansować przekwalifikowanie i osłony socjalne dla osób wypieranych przez automatyzację.
W tym samym 2017 r. Parlament Europejski, w rezolucji z zaleceniami w sprawie prawa cywilnego dotyczącego robotyki (2015/2103(INL)), przyjął ramy dla robotyki, ale odrzucił propozycję podatku od robotów. Nieliczne państwa poszły własną drogą — Korea Południowa w 2018 r. de facto ograniczyła ulgi podatkowe dla inwestycji w automatyzację, co bywa opisywane jako „podatek od robotów tylnymi drzwiami”. Debata przycichła. Wróciła z impetem dopiero teraz, gdy „robotem” przestała być tylko ramię na linii produkcyjnej, a stał się nim agent AI zastępujący pracę umysłową.
Ten drugi zestaw zarzutów nie jest teoretyczny — to on wywrócił pierwotny pomysł. I to on prowadzi wprost do pytania, które polskiego przedsiębiorcę interesuje najbardziej: skoro nie ma „podatku od robotów”, to może jest odwrotnie — może za wdrożenie AI należy się ulga?
Polski Ład wprowadził ulgę na robotyzację (art. 38eb ustawy o CIT oraz art. 52jb ustawy o PIT). Pozwala ona dodatkowo odliczyć od podstawy opodatkowania 50% kosztów uzyskania przychodów poniesionych na robotyzację — ponad to, że koszty te i tak są już kosztem podatkowym. Brzmi idealnie dla firmy wdrażającej AI. Problem w definicji.
Teza autorska: software agentowy wymyka się uldze
Art. 38eb ust. 3 CIT definiuje robota przemysłowego jako automatycznie sterowaną, programowalną, wielozadaniową i stacjonarną lub mobilną maszynę o określonych cechach fizycznych — z manipulacyjnymi lub lokomocyjnymi funkcjami. To definicja maszyny fizycznej.
Autonomiczny agent AI jest oprogramowaniem — nie jest maszyną w tym znaczeniu. Oprogramowanie objęte jest ulgą tylko jako element „wspomagający” konkretnego robota przemysłowego, a nie jako samodzielny byt. Wniosek: czysto software’owy agent AI najpewniej nie kwalifikuje się do ulgi na robotyzację.
Do tego dochodzi bariera czasowa: ulga obejmuje koszty poniesione do końca roku podatkowego rozpoczętego w 2026 r. (art. 38eb ust. 5 CIT). 2026 to co do zasady ostatni rok jej stosowania.
Powstaje paradoks, który warto nazwać wprost: polskie prawo podatkowe premiuje żelazo, a nie inteligencję. Fizyczne ramię spawalnicze może dać odliczenie; agent AI, który zastępuje pracę pięciu analityków, prawdopodobnie nie. Definicja robota przemysłowego zresztą sama w sobie jest polem sporów — sądy administracyjne i organy interpretacyjne toczą batalie o to, czy dana maszyna albo cała linia produkcyjna się w niej mieści (w orzecznictwie pojawiły się również spory dotyczące zakresu ulgi i sposobu rozliczania wydatków). Dla oprogramowania agentowego furtka pozostaje jednak wąska.
W Sejmie procedowany jest poselski projekt (druk nr 1708) zakładający bezterminowe utrzymanie ulgi i podniesienie odliczenia z 50% do 100% — ale nie został uchwalony, a nawet w proponowanym kształcie nie zmienia „fizycznej” definicji robota. Innymi słowy: nawet jeśli ulga przetrwa, agent AI raczej i tak z niej nie skorzysta bez zmiany samej definicji.
Z agentem AI nie zawiera się umowy o pracę — nie ma stosunku pracy z maszyną, bo jedną ze stron musi być człowiek. Ale automatyzacja ma bardzo ludzką konsekwencję: zastępowanie etatów. A tu Kodeks pracy działa w pełni. Wypowiedzenie umowy na czas nieokreślony wymaga rzeczywistej i konkretnej przyczyny; „zastąpienie stanowiska przez system AI” może być przyczyną leżącą po stronie pracodawcy (reorganizacja, likwidacja stanowiska), co przy odpowiedniej skali uruchamia reżim zwolnień grupowych i związane z nim obowiązki — konsultacje, kryteria doboru, odprawy.
Dla pracodawcy oznacza to, że „oszczędność” na wdrożeniu AI bywa pozorna, jeśli nie uwzględni kosztów i ryzyk rozstania z ludźmi. Źle przeprowadzona automatyzacja to prosta droga do sporu sądowego o przywrócenie do pracy lub odszkodowanie.
Załóżmy, że agent AI obsługujący klientów popełnia kosztowny błąd — źle wycenia usługę, ujawnia dane, wprowadza kontrahenta w błąd. Kto za to odpowiada? Naturalnym odruchem jest sięgnięcie po art. 430 k.c., czyli odpowiedzialność zwierzchnika za szkodę wyrządzoną przez podwładnego przy wykonywaniu powierzonej czynności. Kłopot w tym, że przepis mówi o osobie podlegającej kierownictwu — a agent AI nie jest osobą. Klasyczna konstrukcja „odpowiedzialności za pracownika” nie chwyta tu wprost.
W praktyce odpowiedzialność przedsiębiorcy trzeba więc opierać na innych podstawach: ogólnej odpowiedzialności kontraktowej wobec klienta (bo to firma jest stroną umowy, niezależnie od tego, że „ręką” był algorytm), odpowiedzialności deliktowej na zasadach ogólnych, a w części przypadków — reżimie odpowiedzialności za produkt. Do tego dochodzi warstwa unijna: zaktualizowane zasady odpowiedzialności za produkty wadliwe coraz wyraźniej obejmują oprogramowanie i systemy AI. Wniosek dla firmy jest jednak niezmienny: to przedsiębiorca, a nie „agent”, stoi na końcu łańcucha odpowiedzialności.
Od 2 sierpnia 2026 r. stosuje się m.in. obowiązki przejrzystości z art. 50 AI Act — jeśli klient rozmawia z agentem, powinien o tym wiedzieć. W Polsce ramy nadzoru buduje ustawa o systemach sztucznej inteligencji, podpisana 24 lipca 2026 r., powołująca Komisję Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji (KRiBSI). Ale żaden z tych aktów nie wprowadza „podatku od robotów” ani nie rozszerza ulgi na robotyzację na software AI. To wciąż domena prawa podatkowego i pracy, które nie zostały napisane z myślą o pracowniku, który jest programem.
Teza Tax Fin Law:
Czy w Polsce istnieje podatek od robotów lub AI?
Nie. Nie ma daniny nakładanej za zastąpienie pracownika robotem czy agentem AI. Parlament Europejski odrzucił taki pomysł w 2017 r., a Ministerstwo Finansów nie prowadzi prac nad jego wprowadzeniem. Debata jednak trwa i wróciła wraz z rozwojem AI.
Czy wdrożenie agenta AI daje prawo do ulgi na robotyzację?
Najprawdopodobniej nie, jeśli chodzi o czysty software. Ulga z art. 38eb CIT dotyczy fizycznych robotów przemysłowych spełniających ustawową definicję; oprogramowanie objęte jest nią tylko jako element wspomagający konkretnego robota. Dodatkowo ulga co do zasady wygasa z końcem 2026 r. Każdy przypadek wymaga indywidualnej oceny.
Do kiedy obowiązuje ulga na robotyzację?
Obejmuje koszty poniesione na robotyzację od początku roku podatkowego rozpoczętego w 2022 r. do końca roku podatkowego rozpoczętego w 2026 r. (art. 38eb ust. 5 CIT). W Sejmie jest poselski projekt jej przedłużenia (druk nr 1708), ale nie został uchwalony.
Czy mogę zwolnić pracownika, bo zastąpiła go AI?
Automatyzacja może być realną przyczyną wypowiedzenia leżącą po stronie pracodawcy (np. likwidacja stanowiska), ale wymaga zachowania reguł Kodeksu pracy: konkretnej przyczyny, prawidłowej procedury, a przy większej skali — reżimu zwolnień grupowych i odpraw.
Kto odpowiada za szkodę wyrządzoną przez agenta AI w mojej firmie?
Co do zasady przedsiębiorca. Klasyczny art. 430 k.c. o odpowiedzialności za podwładnego nie pasuje wprost do programu, dlatego podstawą bywa odpowiedzialność kontraktowa wobec klienta, delikt na zasadach ogólnych lub odpowiedzialność za produkt. Ryzyko warto uregulować umownie.
Wdrażasz AI w firmie i liczysz koszty?
Kancelaria Tax Fin Law łączy prawo nowych technologii z doradztwem podatkowym — ocenimy, czy Twoja inwestycja w automatyzację kwalifikuje się do ulgi, ułożymy stronę pracowniczą wdrożenia i rozłożymy odpowiedzialność za działania agenta tak, by nie zaskoczyła Cię po fakcie.
taxfinlaw.pl — radca prawny
Stan prawny: sierpień 2026 r. Materiał ma charakter informacyjny i nie stanowi porady podatkowej ani prawnej. Kwalifikacja konkretnej inwestycji wymaga indywidualnej analizy; w razie wątpliwości warto rozważyć wniosek o interpretację indywidualną.
Daniel Borzym — radca prawny, założyciel kancelarii Tax Fin Law w Warszawie. Od 15 lat doradza właścicielom firm i spółkom w zakresie podatków (CIT, VAT, CIT estoński), obsługi prawnej spółek, fundacji rodzinnej i sukcesji. Współautor monografii „Jak uniknąć ryzyka odpowiedzialności podatkowej. Tax compliance" (red. P. Tomczykowski, Wolters Kluwer, 2021).
✉ kontakt@taxfinlaw.pl · 📞 507 954 406 · Więcej o autorze · LinkedIn
NIP: 5691838055
REGON: 385703097